Zgubione pióra

– Dziadku, zobacz, jak pięknie poleciał! – zachwycał się Antek, wskazując na wierzchołek drzewa, gdzie przysiadł Johnny. 
Johnny był wyjątkową białą papugą dziadka i uwielbiał latać, a Antek uwielbiał wypuszczać ją w dziadkowym ogrodzie. Wyjątkowość Johnny’ego polegała też na tym, że nie opuszczał działki i zawsze wracał, moszcząc się wygodnie na ramieniu chłopca z radosnym okrzykiem: „Johnny latać!”.
Jednak pewnego dnia, gdy kolega z klasy zaprosił Antka do gry komputerowej, wszystko się zmieniło. Coraz rzadziej odwiedzał dziadka i nie miał czasu na loty z papugą. Ciągle myślał o tym, jak przejść do następnego poziomu w grze i wygrać. Im rundy były trudniejsze, tym więcej zajmowały miejsca w myślach Antka. Nawet gdy spał, śnił, że gra.
– Antoś, chodź na obiad! – zawołała mama, gdy po szkole od razu zasiadł do komputera.
– Rosół? – jęknął, wpatrując się w parujący talerz. – Zjadłbym pierogi… – westchnął.

– Pierogi były wczoraj – odparła z uśmiechem mama.

– Wczoraj? Były pierogi? – Antek zrobił wielkie oczy, bo za nic nie mógł sobie przypomnieć, żeby wczoraj je jadł. Być może dlatego, że przy obiedzie ciągle obmyślał, jak przejść przez tunel w grze.

Tak mijały tygodnie. Antek coraz częściej zapominał o wyniesieniu śmieci, o włożeniu talerza do zmywarki, nie zauważył nawet, że babcia przyniosła jego ulubione babeczki z jagodami.

Nie chciał też słuchać mamy, która nalegała, by więcej czasu spędzał na placu zabaw z kolegami. I gdy tylko wychodziła z jego pokoju, zakładał słuchawki, by nie słyszała, że gra.

Aż pewnego dnia zadzwonił dziadek z prośbą, aby wnuk go odwiedził…

Sorry! This product is not available for purchase at this time.