Skąd się biorą nawyki?
W dzieciństwie rodzice i nauczyciele mają zwyczaj nas szufladkować jako bystrych, głupich, powolnych, leniwych itd. Wpychają nas do tych szufladek, przylepiają etykietki i po temacie. (Ostatnie trzy określenia notorycznie pojawiały się w sprawozdaniach z moich postępów na początku nauki w szkole). My z kolei po prostu je przyjmujemy i funkcjonujemy z nimi przez resztę życia. Bywa też, że trzymamy się określonych zachowań, bo bliskim nie podoba się to, że możemy robić coś inaczej, a my nie chcemy ich rozczarować. W efekcie udajemy, że nic się nie zmieniło, i zachowujemy się po staremu. To dlatego koledzy i koleżanki z klasy mogą cię nazywać Panną Piggy, nawet gdy skończysz 56 lat.
Niektóre zwyczaje są wręcz uzależniające – takich najtrudniej jest się pozbyć. Kiedy wpadamy w gniew, tak że krew niemal zalewa nam oczy, dostajemy silnego kopa, bo adrenalina aż wrze nam w żyłach. A potem… zgadnij, kto to odchoruje? Obiekt naszej furii? Oczywiście, że nie. To my nie możemy się potem pozbierać, totalnie skacowani i zaczadzeni własnymi toksycznymi wyziewami. Przypomina to picie trucizny z nadzieją, że w ten sposób zabijemy wroga.
Oto kilka moich etykietek:
* żałosna oferma (dzięki, tato),
* niezbyt ładna (dzięki, mamo),
* głupolka (wszyscy nauczyciele),
* frajerka (dzieciaki z podwórka),
* ważniaczka (dzieciaki na obozie).
Ćwiczenie 4: Jakie są twoje etykiety?
Wymień etykiety, jakie ci przyczepiono. Napisz, komu je zawdzięczasz (o ile pamiętasz).
1. …
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
2. …
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
3. …
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
4. …
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
5. …
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
6. …
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
7. …
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………..
Jak przełamać swoje nawyki myślowe i emocjonalne?
Gdy już uświadomisz sobie obecne w twoim myśleniu wzorce oraz to, jak często się do nich odwołujesz, być może zaczniesz zauważać, że twój osąd często jest spaczony. Jak spojrzeć na siebie z dystansu i odróżnić przekonania prawdziwe od starych schematów?
Nie wszystko stracone – mamy wrodzoną zdolność do wychwytywania swoich myśli, emocji i sygnałów płynących z ciała. Od razu zauważysz, jeśli zjesz zbyt dużo, wpadniesz w rozpacz czy uderzysz się w palec.
Wszyscy potrafimy zapuścić peryskop do swojego wnętrza i zrobić selfie buzujących w głębi uczuć i emocji. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy się z ich powodu obwiniać. W tym momencie uaktywnia się nasz wewnętrzny krytyk i wydaje najbardziej miażdżącą opinię z możliwych. Tu właśnie wkracza mindfulness. Trening uważności ma pomóc nam oceniać zawartość własnej psychiki bardziej obiektywnie, bez osądzania i wyrokowania, za to z wyrozumiałością – bez dobroci względem siebie znajdziesz mnóstwo innych rzeczy, które możesz sobie wytykać czy wypominać.
Co raczej nie pomoże ci przełamać złego nawyku? Z pewnością krzyczenie na siebie: „Ty gamoniu! Znów to robisz”, gdy zauważysz, że wracasz do utartego schematu. Otóż to jedynie go wzmocni.
Gdy się na siebie wkurzasz, poziom stresu zaczyna się podnosić. A im jest wyższy i bliższy wrzenia, tym silniej się zapierasz i okopujesz w starych nawykach. Po fakcie wyrzucasz sobie, że się zdenerwowałaś/zdenerwowałeś, więc włącza ci się znowu myślenie w rodzaju: „Dlaczego zawsze zawalam?”, „Do niczego się nie nadaję!”, „To wina mojej matki”.
Zaczniesz się zadręczać, żeby znaleźć odpowiedź czy radę, których zwyczajnie nie ma. Przestaniesz sypiać, nie dasz rady na niczym się skupić, będziesz stale tracić panowanie nad sobą, a tym samym wyprowadzać z równowagi rodzinę i przyjaciół. Prawdopodobnie nawet się od tego pochorujesz. Witaj w świecie wyczerpanych i rozstrojonych. Jedyna rzecz, która mogła cię uratować, czyli zdrowy rozsądek, jest w rozsypce.
Niełatwo zajrzeć w głąb siebie i stanąć twarzą w twarz ze swoimi demonami. Jednak jeśli nie zaczniemy ich dostrzegać i rozpoznawać, zadomowią się w nas na stałe. Im mniej zdajemy sobie sprawę, jak mocno wpływają na nasze decyzje i działania, tym bardziej w nich grzęźniemy. A potem rozglądamy się wokół ze zdumieniem i zarzekamy się: „Ja nic nie zrobiłam/zrobiłem”, nieświadomi, że narobiliśmy całkiem sporo, zwłaszcza szkód.
Ta niepodważalna, twarda jak skała tożsamość, jaką sami sobie narzuciliśmy, jest tak naprawdę naszym własnym dziełem. Co więcej, założyliśmy, że wszystko, czego doświadczamy, jest rzeczywistością, a w co wierzymy – faktem. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, utwierdzamy się jeszcze bardziej w swoich przekonaniach i usilnie dążymy do konfrontacji. Tymczasem nie ma żadnej obiektywnej rzeczywistości – sami ją spreparowaliśmy. Utrwalając szkodliwe nawyki, z czasem stajemy się ich niewolnikami.
Załóżmy, że na większość sytuacji reaguję gniewem. W końcu stałam się w tym mistrzynią. Potrafię znaleźć setki argumentów, dlaczego mam prawo tak się czuć. Zdaję sobie z tego sprawę, bo przez większość życia byłam uzależniona od gniewu. Gdy upatrzyłam sobie ofiarę – kogoś, kogo uważałam za głupiego lub kto usiłował mnie wykiwać – napadałam na nią bez hamulców. Przeważnie zastraszałam ją tą szarżą i zapędzałam w kozi róg. Pod wpływem stresu biedaczka lub biedak popełniali błąd, a wówczas miałam prawdziwy powód do naskakiwania. Zachowywałam się jak rozzłoszczony kot torturujący mysz.
Praktyka czyni mistrza. Jeśli będziesz się wkurzać przez jakieś 10 000 godzin, z pewnością zostaniesz ekspertem w tej materii. Każde powtórzenie myśli czy działania zacieśnia związane z nim synaptyczne połączenie w mózgu, przez co coraz trudniej je rozplątać. W efekcie własnoręcznie zamykasz się w jednoosobowym więzieniu własnej produkcji.
Jeśli coś w życiu idzie nie tak, rzadko kto jest przygotowany do tego, by zajrzeć w głąb siebie i zlokalizować przyczynę.
Jeżeli chcesz zrozumieć zło, miłość, terror, wojnę, zemstę, bigoterię, fanatyzm czy okrucieństwo, szukaj w sobie. Wszyscy jesteśmy nimi zarażeni, nieważne, jak bardzo staramy się zrzucić winę na kogoś innego. Te uczucia i postawy nie pojawiły się znikąd ani nie powstały w Wielkim Wybuchu – narodziły się w nas. Gdy uzmysłowimy sobie istnienie tych mrocznych materii, będziemy mogli znaleźć dla nich odpowiednie ujście, zamiast podświadomie wyładowywać je na Bogu ducha winnej przypadkowej osobie.
Jedynie gdy jesteśmy uważni i pozostajemy w zgodzie ze sobą, możemy przekuć fanatyzm czy dogmatyzm w dobroć i współczucie. Natomiast działając odruchowo i podświadomie, rozsiewamy nasiona kolejnych nieszczęść i katastrof. Właśnie tak ludzie stają się terrorystami – są przekonani, że ich gniew i zemsta są słuszne i uprawomocnione. W głębi serca wszyscy wiemy, jak to działa, ale o ileż łatwiej jest znaleźć sobie wspólnego wroga i przyłączyć się do zbiorowej nagonki.
Ruby Wax

źródło: R. Wax, Jak przetrwać życiowe trudności…, 2023






















































