Niech żyje królowa!

Nie tylko mszyce żyją w społeczności całkowicie zdominowanej przez kobiety. Jest duże prawdopodobieństwo, że każda mrówka, osa i pszczoła miodna, jaką zobaczyłeś w całym życiu, była kobietą. A w każdym razie z niewielkimi wyjątkami.

Pamiętasz Film o pszczołach o trutniu Barrym, któremu znudziło się życie robotnika w ulu? Z biologicznego punktu widzenia jest to kompletna bzdura. Podobnie jak w przypadku dramatu Henryk V, w którym Szekspir opisuje, jak liczni mieszkańcy ula nadzorowani są przez pszczelego króla. To też nie prawda. Bo to wcale nie samce są robotnikami w ulach. I nie król nimi rządzi.

To panie podejmują decyzje i wykonują prace w świecie pszczół robotników; są tylko robotnice, którymi włada również samica, królowa. Samce, trutnie żyją krótko, jesienią, i spełniają tyko jedną funkcję: parzą się z nową królową. Trutnie nie zabierają nawet własnego pożywienia, tylko są karmione przez samice.

Możemy chyba usprawiedliwić Szekspira, firmę Dream Works i innych, którzy popełnili tu spory błąd, bo to nieporozumienie jest stare i mocno zakorzenione.

Starożytni Grecy próbowali dowiedzieć się czegoś o życiu pszczół, ale nie bardzo im się to udało. Wiedzieli, że zwykle pszczoły miodne mają żądło, a czyż kobiety mogą być wyposażone w tak przerażającą broń? Ale jeśli wściekłe, żądlące owady to samice, to musi to chyba oznaczać, że leniwe, duże osobniki, którym nie chce się nawet ruszać po nektar, to samice… A tak chyba być nie może?

Dopiero pod koniec XVII wieku, gdy wynaleziony został mikroskop, można było ustalić, że jak najbardziej – pracowite i przerażające robotnice i ich naczelniczka to kobiety, a obibokami są samce.

Musiało jednak minąć kolejnych 200 lat, zanim człowiek naprawdę zrozumiał, skąd biorą się pszczoły, bo nikt nigdy nie widział pszczoły miodnej uprawiającej seks. Obowiązująca dotychczas teoria mówiła, że samce, a więc leniwe trutnie, załatwiają tę sprawę, zachowując pełen szacunku dystans, i zapładniają królową zdalnie przy użyciu czegoś, co nazywano „zapładniający zapachem”.

Dopiero pod koniec XVIII wieku zauważono, że królowa pszczół, która odbyła lot godowy, wraca do ula z organem płciowym samca przymocowanym do własnego otworu płciowego. Są to pozostałości ostatniego szczęśliwego zwycięzcy wybranego z roju trutni, które ją ścigały. Królowa często parzy się z kilkoma osobnikami. Zachowuje wszystkie plemniki (od 100 milionów) we własnym, wewnętrznym banku spermy, a następnie wydziela je przez resztę życia w miarę potrzeb.

Dla trutnia parzenie to natomiast ostatnia czynność w życiu. Samo przeniesienie plemników jest po prostu wybuchowe – tak wkrótce po tym ginie. Innymi słowy, jest to miniaturowa wersja przysłowia „miłe złego początki, lecz koniec żałosny”.

Akt ten jest tak spektakularny, że nawet plotkarskie gazety wpuszczają pszczoły na swoje łamy – pod takimi nagłówkami jak na. Przykład w „The Sun”: Male bees’testicles EXPLODE when they rękach orgasm.

źródło: A. Sverdrup-Thygeson, Trerra insecta Planeta owadów, 2019


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: