Praktyczny przewodnik dla nauczyciela i specjalisty

Od 1 września 2026 roku w polskiej szkole zmienia się coś, co może okazać się znacznie ważniejsze niż kolejny nowy formularz.

Szkoła ma nie tylko informować, że uczeń „ma trudności”.

Ma pomóc odpowiedzieć na znacznie bardziej użyteczne pytanie:

Jak ten konkretny uczeń funkcjonuje w swoim rzeczywistym środowisku i czego potrzebuje, żeby móc się uczyć, komunikować, uczestniczyć i rozwijać?

To właśnie dlatego jednym z podstawowych kierunków polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2026/2027 zostało:

„Rozpoznawanie potrzeb dzieci i młodzieży z wykorzystaniem oceny funkcjonowania w środowisku przedszkolnym i szkolnym”.

MEN łączy ten kierunek również ze współpracą szkoły z rodzicami i pomocą psychologiczno-pedagogiczną. (Gov.pl)

Nie oznacza to jednak, że od września każdy nauczyciel ma diagnozować uczniów.

Nie oznacza również, że każde dziecko zostanie poddane nowemu obowiązkowemu testowi.

I zdecydowanie nie oznacza zastąpienia ocen szkolnych „oceną funkcjonalną”.

Zmiana dotyczy przede wszystkim sposobu zbierania i wykorzystywania informacji o funkcjonowaniu dziecka, szczególnie w procesie diagnostycznym poprzedzającym wydanie orzeczenia przez publiczną poradnię psychologiczno-pedagogiczną.

I właśnie tutaj rola szkoły staje się znacznie ważniejsza.


Co właściwie zmienia się od 1 września 2026?

Podstawą zmian jest Rozporządzenie Ministra Edukacji z 2 marca 2026 r. w sprawie orzeczeń i opinii wydawanych przez zespoły orzekające działające w publicznych poradniach psychologiczno-pedagogicznych – Dz.U. 2026 poz. 428.

Akt znajduje się w oficjalnej bazie aktów prawnych. (E-li-sejm)

MEN wskazuje wprost, że od 1 września 2026 r. zaczynają obowiązywać przepisy dotyczące:

przeprowadzania oceny funkcjonowania ucznia przez przedszkole, szkołę lub placówkę oraz procesu diagnostycznego poprzedzającego wydanie orzeczenia poradni. (Gov.pl)

To istotna zmiana.

Do tej pory dokument przekazywany do poradni bardzo często przyjmował postać tradycyjnej „opinii o uczniu”.

Bywało więc:

Uczeń jest spokojny.
Ma trudności z koncentracją.
Pracuje wolno.
Nie zawsze wykonuje polecenia.
Ma trudności w kontaktach z rówieśnikami.

Formalnie coś zostało opisane.

Problem polega na tym, że z takiej informacji nadal niewiele wiadomo o mechanizmie funkcjonowania dziecka.

Od września warto nauczyć się patrzeć inaczej.


Nie pytaj tylko: „Co jest nie tak?”

Znacznie lepsze pytanie brzmi:

„Co dzieje się z uczniem, kiedy zmieniają się warunki?”

Wyobraźmy sobie ucznia klasy IV.

Na lekcji matematyki nie rozpoczyna samodzielnie zadania.

Możemy zapisać:

Uczeń ma niską motywację do pracy.

Ale możemy też obserwować dalej.

Kiedy nauczyciel zapisuje całe polecenie na tablicy – uczeń nie zaczyna.

Kiedy polecenie zostaje podzielone na trzy krótkie kroki – rozpoczyna zadanie.

Kiedy nauczyciel dodatkowo wskazuje pierwszy krok – wykonuje je samodzielnie.

To już zupełnie inna informacja.

Nie dowiedzieliśmy się jedynie, czego uczeń nie robi.

Dowiedzieliśmy się:

w jakiej sytuacji pojawia się trudność,

co ją zmniejsza,

jakiego wsparcia potrzebuje uczeń,

co potrafi zrobić po zmianie warunków.

I właśnie taka obserwacja jest znacznie bardziej użyteczna dla nauczyciela, specjalisty, rodzica i poradni.


Ocena funkcjonowania NIE jest nową oceną szkolną

To trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie, ponieważ wokół pojęcia narosło sporo nieporozumień.

MEN już w 2025 r. wyjaśniało:

ocena funkcjonalna nie zastępuje ocen szkolnych, nie jest klasyfikacją ucznia i nie stanowi części tradycyjnego systemu oceniania.

Jej zadaniem jest lepsze poznanie potrzeb i możliwości dziecka. (Gov.pl)

Nie pytamy więc:

Czy uczeń zasługuje na 3 czy 4?

Pytamy:

Co pomaga mu pokazać to, co rzeczywiście potrafi?

To fundamentalna różnica.


Co szkoła będzie musiała robić inaczej?

1. Obserwować funkcjonowanie, a nie tylko wyniki

Sprawdzian mówi:

42%.

Ocena funkcjonowania może pokazać coś zupełnie innego:

Uczeń zna materiał, ale podczas pracy:

  • gubi kolejne etapy zadania,
  • potrzebuje więcej czasu na rozpoczęcie,
  • trudno mu jednocześnie słuchać i zapisywać,
  • lepiej odpowiada ustnie niż pisemnie,
  • po podzieleniu zadania na etapy wykonuje je poprawnie.

Wynik pozostaje wynikiem.

Ale dopiero obserwacja pokazuje, dlaczego powstał.


2. Opisywać sytuację zamiast etykietować ucznia

To może być jedna z najważniejszych zmian w języku szkolnej dokumentacji.

Zamiast:

Jest leniwy.

napisz:

Samodzielne rozpoczęcie zadania zajmuje uczniowi więcej czasu; po wskazaniu pierwszego etapu podejmuje pracę.

Zamiast:

Jest niegrzeczny.

napisz:

W sytuacji nagłej zmiany aktywności uczeń protestuje, odmawia wykonania polecenia lub opuszcza miejsce pracy.

Zamiast:

Nie potrafi się skoncentrować.

napisz:

Podczas dłuższego polecenia ustnego uczeń traci część informacji. Wykonuje zadanie skuteczniej, kiedy polecenie jest krótkie i dodatkowo przedstawione w formie wizualnej.

Zamiast:

Nie chce współpracować.

napisz:

W zadaniach grupowych rzadko inicjuje kontakt. Po przydzieleniu konkretnej roli aktywnie uczestniczy w pracy zespołu.

To nie jest kosmetyczna zmiana języka.

Taki opis pozwala zobaczyć zależność:

sytuacja → reakcja → potrzeba → skuteczne wsparcie.


3. Zbierać informacje od różnych osób

Uczeń nie funkcjonuje w ten sam sposób przez cały dzień.

Może świetnie radzić sobie na biologii, a zupełnie inaczej podczas języka polskiego.

Może swobodnie rozmawiać z nauczycielem, ale milczeć w grupie.

Może dobrze funkcjonować rano i być wyraźnie przeciążony podczas szóstej lekcji.

Może mieć trudności na lekcji, których nie widać podczas zajęć indywidualnych z pedagogiem.

Dlatego wartościowa informacja o funkcjonowaniu nie powinna być wyłącznie portretem ucznia widzianym oczami jednej osoby.

Potrzebne mogą być obserwacje:

nauczycieli, wychowawcy, pedagoga, pedagoga specjalnego, psychologa, logopedy czy innych specjalistów pracujących z dzieckiem.

Do tego dochodzi niezwykle ważna perspektywa rodzica i – kiedy jest to możliwe – samego ucznia.

MEN w kierunkach polityki oświatowej 2026/2027 szczególnie podkreśla współpracę szkoły z rodzicami w rozpoznawaniu potrzeb i organizowaniu pomocy. (Gov.pl)


4. Zauważać nie tylko trudności, ale również zasoby

To element, który bardzo łatwo zgubić.

Jeżeli dokument zawiera wyłącznie:

nie potrafi,
nie wykonuje,
nie rozumie,
nie kończy,
nie współpracuje,

otrzymujemy katalog deficytów, a nie obraz funkcjonowania człowieka.

Dlatego przy każdej trudności warto postawić drugie pytanie:

Kiedy uczeń radzi sobie lepiej?

Na przykład:

Trudność: nie zgłasza się podczas rozmowy na forum klasy.

Zasób: chętnie odpowiada nauczycielowi indywidualnie.

Trudność: ma problem z długim tekstem.

Zasób: dobrze wyszukuje informacje w krótkich fragmentach i materiale graficznym.

Trudność: trudno mu organizować pracę.

Zasób: po otrzymaniu checklisty wykonuje kolejne kroki samodzielnie.

To właśnie tutaj zaczyna się indywidualizacja, która ma sens.


5. Zwracać uwagę na środowisko

To prawdopodobnie jedna z najbardziej wartościowych idei stojących za podejściem funkcjonalnym.

Problem nie zawsze znajduje się wyłącznie „w dziecku”.

Czasami trudność powstaje na styku:

uczeń × zadanie × środowisko.

Uczeń może funkcjonować inaczej:

w ciszy i w hałasie,

w małej grupie i w 28-osobowej klasie,

przy poleceniu ustnym i wizualnym,

pod presją czasu i bez niej,

podczas zadania przewidywalnego i podczas nagłej zmiany,

rano i po sześciu godzinach pobytu w szkole.

Dlatego warto zapisywać nie tylko:

„Uczeń nie wykonuje poleceń”.

ale:

„Przy poleceniach wieloetapowych przekazywanych wyłącznie ustnie uczeń rozpoczyna zadanie, ale pomija kolejne elementy. Po zapisaniu etapów wykonuje zadanie samodzielnie”.

To jest informacja, z którą można coś zrobić następnego dnia na lekcji.


6. Sprawdzać, co naprawdę pomaga

To jedna z najbardziej praktycznych zasad.

Nie wystarczy napisać:

Uczeń wymaga wsparcia.

Jakiego?

W czym?

Kiedy?

Jak długo?

Warto obserwować konkretne strategie.

Czy pomaga:

  • podział zadania na etapy,
  • plan wizualny,
  • dodatkowy czas,
  • ograniczenie liczby bodźców,
  • możliwość krótkiej przerwy,
  • przykład wykonanego zadania,
  • wcześniejsze uprzedzenie o zmianie,
  • wybór jednej z dwóch możliwości,
  • praca w mniejszej grupie,
  • odpowiedź ustna zamiast pisemnej,
  • checklist,
  • ruch przed zadaniem wymagającym koncentracji?

Dopiero wtedy dokumentacja przestaje być archiwum.

Zaczyna być narzędziem pracy.


Co powinno szczególnie zainteresować pedagogów i psychologów?

Nowe przepisy wzmacniają rolę informacji pochodzącej ze środowiska, w którym dziecko rzeczywiście funkcjonuje.

MEN wskazuje, że przedszkola, szkoły i placówki będą zobowiązane do przekazywania opinii o funkcjonowaniu ucznia, a informacje te będą uwzględniane podczas diagnozy prowadzonej w poradni. (Gov.pl)

Jednocześnie nowe regulacje wprowadzają standardy procesu diagnostycznego oraz wymaganie stosowania odpowiednich narzędzi opartych na dowodach naukowych i używanych przez przygotowane do tego osoby. (Gov.pl)

To ważne rozróżnienie.

Nauczyciel nie staje się diagnostą klinicznym.

Jego wielką wartością jest coś innego:

widzi dziecko w naturalnym środowisku edukacyjnym.

Poradnia może przeprowadzić badanie.

Szkoła może powiedzieć:

Co dzieje się o 8:15 na matematyce, podczas przerwy, w grupie, przy zmianie sali, podczas pisania, podczas odpowiedzi ustnej i wtedy, kiedy nauczyciel zmieni sposób przekazania polecenia.

Obie perspektywy są potrzebne.


A co z WOPFU?

To pytanie będzie prawdopodobnie jednym z najczęstszych we wrześniu.

Ocena funkcjonowania związana z nowymi regulacjami nie oznacza automatycznego zniknięcia WOPFU.

WOPFU pozostaje elementem organizacji kształcenia specjalnego ucznia posiadającego orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.

Nowe przepisy dotyczące orzecznictwa i procesu diagnostycznego tworzą natomiast dodatkowo bardziej uporządkowany sposób pozyskiwania informacji o funkcjonowaniu dziecka w środowisku przedszkola lub szkoły.

Dlatego nie należy traktować pojęć:

ocena funkcjonalna, WOPFU, opinia szkoły, diagnoza poradni i ocena szkolna

jako synonimów.

Każde z nich ma inne zadanie.


Ważne: nie każde dziecko będzie od września „oceniane funkcjonalnie”

To kolejny mit, który warto zatrzymać zanim zacznie żyć własnym życiem.

Nowe przepisy nie tworzą powszechnego obowiązkowego testowania wszystkich uczniów od 1 września.

Ocena funkcjonowania opisana w nowych przepisach wiąże się przede wszystkim z konkretnym procesem diagnostycznym i orzeczniczym.

Jednocześnie sama filozofia funkcjonalnego patrzenia na potrzeby dziecka będzie miała znacznie szersze znaczenie.

Świadczy o tym chociażby fakt, że MEN uczyniło rozpoznawanie potrzeb z wykorzystaniem oceny funkcjonowania jednym z oficjalnych kierunków polityki oświatowej na cały rok szkolny 2026/2027. (Gov.pl)


Wrzesień 2026: co warto zrobić w szkole już teraz?

Nie trzeba czekać na pierwsze pismo z poradni.

Pierwsze tygodnie roku szkolnego są świetnym momentem na rozpoczęcie obserwacji funkcjonalnej.

Nie po to, żeby szukać zaburzeń.

Po to, żeby poznać ucznia.

Przez pierwsze tygodnie warto obserwować szczególnie:

1. Rozpoczynanie zadania
Czy uczeń zaczyna sam? Czego potrzebuje, żeby rozpocząć?

2. Utrzymywanie aktywności
Jak długo pracuje? Co powoduje przerwanie?

3. Rozumienie instrukcji
Czy lepiej działa polecenie ustne, zapisane, pokazane czy podzielone na kroki?

4. Komunikację
Czy uczeń pyta o pomoc? Potrafi powiedzieć, że czegoś nie rozumie?

5. Relacje społeczne
Jak wchodzi do grupy? Jak reaguje na odmowę, zmianę zasad i konflikt?

6. Regulację emocjonalną
Co dzieje się po błędzie, przegranej lub krytyce?

7. Funkcje wykonawcze
Jak planuje, organizuje materiały, pamięta o zadaniu i kontroluje jego wykonanie?

8. Sensorykę i środowisko
Czy hałas, tłok, światło, ruch lub dotyk wpływają na funkcjonowanie?

9. Samodzielność
Co uczeń wykonuje bez pomocy, a gdzie potrzebuje podpowiedzi?

10. Zasoby
Co go interesuje? Kiedy angażuje się najbardziej? W jakich warunkach pokazuje swoje możliwości?


Najprostszy model obserwacji funkcjonalnej

Jeśli nauczyciel ma zapamiętać tylko jeden schemat, niech będzie to:

SYTUACJA → ZACHOWANIE/FUNKCJONOWANIE → WSPARCIE → EFEKT

Przykład:

Sytuacja: nauczyciel zadaje pięć przykładów matematycznych.

Obserwacja: uczeń przez trzy minuty nie rozpoczyna pracy i przegląda zeszyt.

Wsparcie: nauczyciel wskazuje pierwszy przykład i mówi: „Zacznij od tego”.

Efekt: uczeń rozpoczyna pracę i samodzielnie wykonuje cztery z pięciu przykładów.

To jest znacznie bardziej wartościowe niż:

„Uczeń niesamodzielny, wymaga motywowania”.


Jeszcze lepszy model: dodaj zasób

Możemy rozszerzyć go do:

SYTUACJA → TRUDNOŚĆ → ZASÓB → WSPARCIE → EFEKT

Na przykład:

Sytuacja: samodzielna praca z tekstem.

Trudność: uczeń gubi miejsce w długim fragmencie i nie odpowiada na pytania.

Zasób: bardzo dobrze rozumie treść podczas rozmowy.

Wsparcie: tekst zostaje podzielony na krótkie części, a najważniejsze informacje zaznaczone.

Efekt: uczeń samodzielnie odnajduje odpowiedzi.

I nagle zamiast:

„ma trudności z czytaniem ze zrozumieniem”

otrzymujemy informację pozwalającą zaplanować wsparcie.


Największy błąd, jaki szkoła może zrobić

Potraktować ocenę funkcjonowania jako:

„kolejny papierek do wypełnienia”.

Bo wtedy zmienią się rubryki, ale nie zmieni się nic.

Nauczyciel nadal będzie pisał:

uczeń ma problemy z koncentracją.

Psycholog:

występują trudności emocjonalne.

Pedagog:

wymaga dalszego wsparcia.

A poradnia dostanie trzy dokumenty mówiące właściwie to samo.

Prawdziwa wartość podejścia funkcjonalnego pojawia się dopiero wtedy, kiedy szkoła potrafi powiedzieć:

co obserwujemy,

w jakich warunkach,

jak często,

co pogarsza funkcjonowanie,

co je poprawia,

jakie dziecko ma zasoby,

jakiej pomocy już próbowano

oraz

jaki był jej efekt.


Od „co mu jest?” do „czego potrzebuje?”

Być może właśnie tutaj znajduje się najważniejsza zmiana.

Przez wiele lat dokumentacja szkolna bardzo łatwo zamieniała dziecko w katalog problemów:

zaburzona koncentracja,
niska motywacja,
trudności społeczne,
problemy emocjonalne,
deficyty,
niepowodzenia.

Podejście funkcjonalne przesuwa pytanie.

Nie tylko:

„Dlaczego uczeń tego nie potrafi?”

ale również:

„W jakich warunkach potrafi?”

To drobna różnica językowa.

Pedagogicznie – ogromna.

Bo jeśli dziecko wykonuje zadanie po zmianie instrukcji, być może problemem nie jest brak możliwości.

Jeżeli uczestniczy w grupie po przydzieleniu konkretnej roli, być może problemem nie jest „brak kompetencji społecznych”.

Jeżeli pracuje skutecznie po ograniczeniu bodźców, być może nie potrzebuje kolejnego upomnienia.

Potrzebuje innego środowiska.


Co powinien zrobić dyrektor przed wrześniem?

Nie zaczynałabym od tworzenia trzystronicowego formularza.

Zaczęłabym od ustalenia kilku prostych rzeczy:

Kto koordynuje zebranie informacji o funkcjonowaniu ucznia?

Którzy nauczyciele i specjaliści przekazują obserwacje?

W jaki sposób informacje są zbierane?

Jak szkoła kontaktuje się z rodzicami?

Jak odróżniamy obserwację od interpretacji?

Jak zapisujemy zastosowane wsparcie i jego efekt?

Jak chronimy dane ucznia?

Jak przekazujemy informację do poradni w wymaganym terminie i trybie?

Dobrze przygotowana procedura może oszczędzić we wrześniu godziny chaosu.


Pięć zdań, które warto zapamiętać przed 1 września

Ocena funkcjonowania nie jest oceną szkolną.

Nauczyciel nie diagnozuje medycznie ani klinicznie – obserwuje funkcjonowanie ucznia w środowisku edukacyjnym.

Dobra informacja opisuje nie tylko trudność, ale także warunki jej występowania.

Zasoby ucznia są równie ważne jak bariery.

Najbardziej wartościowa obserwacja pokazuje, jakie wsparcie zmienia funkcjonowanie dziecka.


Szkoła dostaje nową rolę

Rozporządzenie z 2026 r. wzmacnia znaczenie informacji pochodzących bezpośrednio ze szkoły w procesie diagnostycznym.

To logiczne.

Poradnia widzi dziecko przez określony czas.

Szkoła obserwuje je przez setki godzin.

Widząc ucznia podczas lekcji, przerw, pracy samodzielnej, pracy grupowej, sukcesu, błędu, hałasu, zmiany planu i zmęczenia, szkoła posiada wiedzę, której nie da się uzyskać podczas pojedynczego badania.

Od 1 września warto nauczyć się tę wiedzę zbierać, porządkować i opisywać bez etykietowania dziecka.

Bo być może najważniejszą zmianą w ocenie funkcjonalnej nie będzie nowy dokument.

Będzie nią zmiana pytania.

Nie:

„Co jest z tym uczniem nie tak?”

ale:

„Co pomaga temu uczniowi funkcjonować lepiej?”

I dopiero od tego pytania zaczyna się naprawdę dobra pomoc psychologiczno-pedagogiczna.


Źródła i podstawa prawna

Rozporządzenie Ministra Edukacji z dnia 2 marca 2026 r. w sprawie orzeczeń i opinii wydawanych przez zespoły orzekające działające w publicznych poradniach psychologiczno-pedagogicznych – Dz.U. 2026 poz. 428.
Oficjalna baza aktu: Dziennik Ustaw / ELI – Dz.U. 2026 poz. 428

Ministerstwo Edukacji Narodowej – Rozporządzenie w sprawie orzeczeń i opinii poradni psychologiczno-pedagogicznych podpisane.
Opis najważniejszych zmian, w tym obowiązku przekazywania informacji o funkcjonowaniu ucznia i zmian obowiązujących od 1 września 2026 r. MEN – nowe zasady orzeczeń i opinii

Ministerstwo Edukacji Narodowej – Ocena funkcjonalna. MEN pracuje nad metodami lepszej oceny potrzeb i możliwości dzieci i uczniów.
Wyjaśnienie różnicy między oceną funkcjonalną a ocenianiem szkolnym. MEN – czym jest ocena funkcjonalna

Ministerstwo Edukacji Narodowej – Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2026/2027.
Ocena funkcjonowania w środowisku przedszkolnym i szkolnym została wskazana jako jeden z głównych kierunków polityki oświatowej. MEN – kierunki polityki oświatowej 2026/2027


W następnej części

Ocena funkcjonalna a WOPFU – czym się różnią i kiedy stosujemy każdy z tych dokumentów?

Pokażemy to na konkretnych przykładach i zapisach, które można wykorzystać w pracy nauczyciela, pedagoga specjalnego i psychologa szkolnego.